KOLONOSKOPIA JEST COOL

Na raka jelita grubego mamy wyśmienitą broń – przesiewowe badanie, które powinniśmy obowiązkowo zrobić po pięćdziesiątce. Zróbmy je koniecznie, stawka jest zbyt wysoka.

 

Równo 18 lat temu znana amerykańska dziennikarka telewizyjna Katie Couric na oczach milionów telewidzów poddała się badaniu wykrywającego raka jelita grubego zwanego kolonoskopią. Już sama nazwa badania brzmi nieprzyjemnie, a co dopiero jak człowiek pomyśli, że będzie musiał nie tylko pokazać lekarzowi swoją pupę, ale przede wszystkim dać sobie włożyć długą rurę w odbyt. Coś takiego z pewnością musi boleć, no i jest obrzydliwe.

Tak myślało i nadal myśli wielu z nas, dlatego Katie Couric postanowiła zrobić coś, co odczaruje badanie, zmniejszy przed nim lęk i pokaże, że to naprawdę nic strasznego. Miała ku temu powód – dwa lata wcześniej na raka jelita grubego zmarł jej mąż. Nowotwór przez lata nie dawał żadnych objawów, a kiedy wreszcie go wykryto, był w na tyle zaawansowanym stadium, że chorego nie udało się uratować. Trzeba ludziom uświadamiać, że takie niebezpieczeństwo grozi wielu z nas, tymczasem jest metoda, która pozwala to niebezpieczeństwo zmniejszyć, a w wielu wypadkach wręcz zlikwidować – doszła do wniosku dziennikarka. Cel, jaki jej przyświecał to niech jak najmniej ludzi przeżywa tragedię, przez jaką sama przeszła.

Do dziś na YouTube można obejrzeć kilkuminutowy filmik z Katie w roli głównej

Najpierw trzeba oczyścić jelito, po to, by lekarz mógł je dobrze obejrzeć. Katie pije więc kolejne porcje płynów. Widać, że tego picia jest sporo i trzeba się trochę natrudzić, ale da się przeżyć. W dniu badania dziennikarka jeszcze rankiem pracuje w studio. W szpitalu po rozmowie z lekarzem dostaje lekkie znieczulenie. Jest przytomna, dalej buzia się jej nie zamyka, widać jednak, że lek zadziałał, bo mówi nieco wolniej – śmieje się pan doktor. Endoskop, czyli długa giętka rura zakończona kamerką, już jest umieszczona w jelicie Katie. Na ekranie monitora widać świetnie jego wnętrze. Lekarz przesuwa rurkę, ogląda kolejne partie, dopytuje czy na pewno nic nie boli. Nie, bólu nie ma żadnego. Katie z ciekawością sama wpatruje się w ekran. Koniec jelita, endoskop się cofa, a po drodze można jeszcze raz obejrzeć czy na pewno wszystko w porządku. Już po badaniu. Jelito jest zdrowe, nie ma w nim ani nowotworu, ani tzw. polipów, czyli uwypukleń, które mogą przerodzić się w nowotwór. Katie może spać spokojnie – następna profilaktyczna kolonoskopia dopiero za 10 lat.

Przesiewanie zdrowej populacji

W tym samym roku, z którego pochodzi wspomniany filmik, w Polsce rozpoczęto program profilaktycznych przesiewowych kolonoskopii. Przesiewowych, to znaczy takich, które przeznaczone są dla dużej populacji i – co ważne – dla osób zdrowych, którzy nie mają problemów z jelitami, ale u których mogły pojawić się już groźne polipy.

Program ten działa do dziś. W jego ramach przebadano kilkaset tysięcy osób. Z wyliczeń wynika, że w ten sposób udało się zapobiec rozwojowi ponad 9 tysięcy nowotworów jelita grubego! Te osoby dzięki temu, że przełamały wstyd i znalazły czas, by poddać się badaniu, raka nie dostaną. A dzieje się tak dlatego, że kolonoskopia to nie tylko okazja, by stwierdzić czy w jelicie wszystko w porządku. Lekarz w trakcie badania może usunąć małe polipy i zlikwidować w ten sposób niebezpieczeństwo nowotworu. Żadne inne badanie – poza cytologią pozwalającą wykryć zmiany przednowotworowe w szyjce macicy – nie daje takich możliwości w walce z rakiem. Jeśli tylko starczy funduszy, do 2021 roku wszyscy ci, którzy mają poddać się profilaktycznej kolonoskopii, powinni dostać zaproszenie do jej wykonania. Oby tylko chcieli z niego skorzystać, bo na razie wielu adresatów niestety wyrzuca je do kosza.

Do kogo wysyłane są zaproszenia? Innymi słowy kto powinien przynajmniej raz w życiu sprawdzić, czy z jego jelitem wszystko OK?

Rak jelita grubego to choroba, do której w pierwszym rzędzie przyczynia się wiek. Do pięćdziesiątki zwykle wszystko jest w porządku, potem jednak krzywa zachorowań zaczyna nagle piąć się w górę. Widać to szczególnie u mężczyzn, u kobiet, które chorują na ten nowotwór równie często, niebezpieczeństwo pojawia się ok. 5 lat później.

Badaniami przesiewowymi objęte są wszystkie osoby w wieku 50-65 lat. Wysyła się do nich jedno zaproszenie, a potem jeszcze przypomnienie. Zaproszenie jest imienne i nie można go odstąpić komuś innemu. Jeśli zaproponowany termin nie pasuje, można go zmienić, byle by zdążyć przed 65. rokiem życia.

Na badanie można też zgłosić się samemu, dzwoniąc do punktu, który je wykonuje. I zdecydowanie warto to zrobić nie czekając na zaproszenie. W Polsce takich miejsc jest bardzo wiele, ich lista znajduje się pod adresem: http://pbp.org.pl/program/

Czas oczekiwania nie jest długi, ponieważ ludzie do badania się nie palą. Chętniej zgłaszają się osoby starsze, tj. po 65. roku życia, głównie dlatego, że ktoś z ich bliskich czy znajomych zachorował lub umarł na ten nowotwór. Wtedy także można bezpłatnie wykonać badanie, ale trzeba mieć na nie skierowanie.

Potrzebna męska decyzja

Większości przypadków raka jelita grubego nie da się przewidzieć. Część z nich występuje jednak rodzinnie, choroba w takim wypadku atakuje często wcześniej. Dlatego profilaktyczną kolonoskopię powinny wykonać także osoby w wieku 40-49 lat, których przynajmniej jeden bliski krewny (rodzice, rodzeństwo, dzieci)

chorował na raka jelita grubego.

Stosunkowo niewielka liczba przypadków ma bardzo silne uwarunkowanie genetyczne – naukowcy znają dziś konkretne geny, których uszkodzenie prowadzi nieuchronnie do wystąpienia choroby. Osoby dotknięte takimi mutacjami objęte są opieką przez Poradnie Genetyczne. Im także należy się bezpłatna kolonoskopia w wieku 25-69 lat.

Polska jest dumna ze swojego programu przesiewowych kolonoskopii. To stosunkowo drogie rozwiązanie, ale przynoszące ogromne korzyści. O jego wprowadzenie onkolodzy zabiegali nie bez powodu. Rak jelita grubego to bowiem częsty, coraz częstszy nowotwór w Polsce i w Europie. Liczba nowych przypadków zachorowań przekracza dziś aż 18 tys. rocznie. To w tej chwili nowotwór numer 2 w naszym kraju. Częstszy jest tylko rak płuca u mężczyzn i rak piersi u kobiet.

Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ nasze społeczeństwo się starzeje, a jak już podkreślaliśmy, najważniejszym czynnikiem ryzyka jest tu wiek. Inne czynniki sprzyjające chorobie to niewłaściwa dieta, spożywanie wielu przetworzonych pokarmów, czerwonego, wędzonego mięsa, picie większych ilości alkoholu, palenie papierosów, otyłość, wreszcie brak ruchu. Przed nowotworem jelita chroni jedzenie warzyw i owoców, dieta bogata w błonnik (mieszanina substancji, których nasz przewód pokarmowy nie trawi, składająca się m.in. z celulozy, pektyn i ligniny; błonnik działa jak miotła czyszcząca jelito z resztek zalegających w jelicie). Wspaniale robi też ruch – sprzyja on perystaltyce jelit i ułatwia regularne wypróżnienia.

Rak jelita grubego to nie tylko choroba bardzo częsta, ale niestety także bardzo groźna. Co roku z jej powodu umiera w Polsce ponad 12 tys. osób. Pomyślmy – za sprawą tego nowotworu co roku znika z mapy miasto wielkości Czerska czy Bystrzycy Kłodzkiej. W walce z tą chorobą obowiązuje ta sama zasada co w całej onkologii – im wcześniej wykryty rak, tym łatwiej uleczalny. A to akurat schorzenie daje nam wyjątkowe możliwości działania. Rozwija się bardzo wolno – proces przemiany małego polipka w raka trwa ok. 10 lat, można więc do niego nie dopuścić usuwając w porę polipy. Trzeba tylko jednego – męskiej decyzji: „Idę na kolonoskopię”.

Boli czy nie boli?

Lekarze wiedzą dziś, że łagodne polipy w jelicie ma aż co czwarta osoba po pięćdziesiątce! Część z nich może zmienić się w raka. Za szczególnie niebezpieczne uznaje się te, które są większe niż centymetr.

Polipy nie dają niestety żadnych objawów. Nie bolą, o ich istnieniu można się dowiedzieć wyłącznie wtedy, gdy obejrzy się dokładnie jelito od środka.

Jeśli nie daj Boże któryś z polipów zmieni się w raka, „na oko”, nadal nic się nie dzieje. Objawy, jakie towarzyszą nowotworom tej części ciała wskazują na ogół na zaawansowanego już, trudnego do leczenia raka. Należą do nich: zmiana rytmu wypróżnień, krwawienie z odbytnicy, chudnięcie i anemia. Jeśli ktoś z nas miał przez całe życie problemy z zaparciami, a sytuacja nagle się poprawia, zwykle się z tego cieszymy, tymczasem to może być zły znak. I odwrotnie – zawsze mieliśmy bardzo regularne, codzienne wypróżnienia, a tu od jakiegoś czasu pojawiają się zaparcia. W takiej sytuacji powinna się nam zapalić lampka ostrzegawcza i jeśli z jakiegoś powodu nie poddaliśmy się jeszcze profilaktycznej kolonoskopii, najwyższa pora na badanie. Krew zawsze powinna budzić niepokój. Pocieszanie się, że winne są tu np. hemoroidy, może mieć opłakane skutki.

Problem w tym, że nadal wielu z nas wstydzi się o tym rozmawiać. No bo jak to, lecieć do lekarza z powodu kupy, albo że na desce klozetowej zauważyliśmy trochę krwi? Tymczasem taki wstyd może nas naprawdę słono kosztować.

Wróćmy jeszcze do wstydu czy też obaw przed samym badaniem kolonoskopowym. Ci, którym zaglądanie do tej części ciała wydaje się ohydne czy wręcz poniżające powinni wiedzieć, że po właściwym oczyszczeniu ścianki naszego jelita grubego są równie czyściutkie i różowe jak – nie przymierzając – błona śluzowa jamy ustnej. Taką opinię wysłuchałem kilka lat temu z ust prof. Jarosława Reguły z Centrum Onkologii w Warszawie. Profesor zapewniał też, że lekarze przeprowadzający kolonoskopię zawsze zwracają baczną uwagę na zachowanie intymności.

Pozostaje kwestia – boli czy nie boli?

Badanie może być bolesne dla osób, które przechodziły operacje brzuszne, mają zrosty, a także np. dla osób bardzo szczupłych. Warto pamiętać, że samo jelito nie jest unerwione czuciowo od środka. Przecież nie czujemy tego, że przesuwa się w nim pokarm. Unerwiona jest natomiast tzw. krezka, czyli błona, na której trzyma się jelito. Po to, by dało się zajrzeć w każdy jego zakątek, lekarz musi trochę nadmuchać jelito i właśnie to można odbierać jako nieprzyjemne. Są też osoby bardzo wrażliwe na ból albo bojące się wszelkich badań. Istnieje możliwość zrobienia sobie kolonoskopii w pełnym uśpieniu albo – tak jak Katie – w częściowym znieczuleniu.

Jak wszystko w życiu tak i korzystanie z pełnego uśpienia ma swoje dobre i złe strony. Jeśli lekarz w czasie badania ma kontakt z pacjentem, zmniejsza się ryzyko przebicia jelita. Zdarza się to niezwykle rzadko, ale nie można tego wykluczyć. W czasie badania można zawsze dodać porcję środka przeciwbólowego, jeśli pacjent zgłasza ból.

Okazuje się, że korzystanie ze znieczulenia to sprawa kulturowa.

Żaden Hiszpan ani Włoch nie da sobie zrobić kolonoskopii „na żywca”, wyłącznie w pełnym uśpieniu, tymczasem w bogatej Norwegii to standard.

To, co natomiast z całą pewnością nie boli, to usuwanie ewentualnych polipów. Coś, co teoretycznie mogłoby więc najbardziej boleć, jest absolutnie nie odczuwalne.

Na własnej skórze

Zreasumujmy. Rak jelita jest bardzo częstą, coraz częstszą i niestety bardzo groźną chorobą. Rozwija się latami nie dając długo żadnych objawów. Mamy skuteczną metodę, która nie tylko pozwala wykryć w porę chorobę, ale także zabezpieczyć przed nią. Polipy można usunąć, a osoby, które mają do nich skłonności, namówić na kolejne badania w nadchodzących latach. Ci z kolei, którzy polipów do pewnego wieku „nie wyhodowali” najprawdopodobniej już ich „nie wyhodują”. Czy naprawdę nie możemy dla swojego zdrowia „odfajkować” takiego badania i zapomnieć chociażby o jednym poważnym zagrożeniu?

Aby to, o czym piszę zabrzmiało bardziej wiarygodnie, dodam, że sam jestem już po kolonoskopii, wszystko więc sprawdziłem na własnej skórze.

Przyznaję, przygotowanie do badania wymaga trochę uwagi i poświęcenia. Wypicie sporych ilości płynu, który nie chce już wchodzić do brzucha, jest męczące. Nagrodą była pochwała ze strony lekarza, że pięknie oczyściłem jelito.

Słaba była noc przed badaniem, musiałem bowiem kilkukrotnie odwiedzić toaletę, spałem więc na raty.

Dostałem lekkie znieczulenie, ale pielęgniarka trochę mnie nastraszyła mówiąc, że i tak będzie mnie bolało. Tymczasem nie czułem prawie nic. W którymś momencie lekko się poruszyłem, bo po prostu zdrętwiałem. Lekarz od razu spytał, czy dodać środka przeciwbólowego. Nie było takiej potrzeby.

Ekran niestety był odwrócony w drugą stronę, więc własnego jelita nie obejrzałem. Dostałem za to piękne zdjęcia, które zachowam na pamiątkę. Cieszę się, że badanie mam już za sobą, ale na pewno nie będę miał złych wspomnień.

Jeśli zatem dostaliście Państwo zaproszenie, potraktujcie je poważnie. A jeśli jeszcze do Was nie doszło, nie czekajcie, tylko zgłoście się sami. Za badanie płaci skarb państwa, dokłada się też do tego Europa. Nie jesteśmy w Polsce specjalnie rozpieszczani przez system opieki zdrowotnej. Skoro tu ktoś zadbał o nasze zdrowie, skorzystajmy z oferty.

Na raka jelita grubego mamy naprawdę doskonałą broń. Decyzja o tym, czy ją użyjemy, należy do nas.

 

Sławomir Zagórski

 

(foto: Adobe Stock©Syda Productions)